Wszystkie wpisy z: Międzynarodowa

Duchnicka Wine and Food

Być może słyszeliście, że Joseph Seleetso otworzył niedawno studio kulinarne, a co za tym idzie przestał być szefem kuchni swojej restauracji. Wprawdzie w dalszym ciągu ma w niej udziały właścicielskie, ale miejsce zmieniło nazwę z Joseph’s Wine and Food na Duchnicka Wine and Food. U Josepha już kiedyś byłam i opisywałam swoje wrażenia, ponieważ karta została w dużej części zmieniona, postanowiłam odwiedzić teraz Duchnicką i sprawdzić, jak sobie radzi bez słynnego szefa kuchni rodem z Botswany. Zapraszam na na fanpage, Twitter i Instagram Frobloga. Zachęcam też do prenumerowania newslettera Frobloga. Co tydzień w piątek wysyłam podsumowanie moich relacji. Wystarczy podać swój adres e-mailowy tutaj: Email *

A nóż

Dużo się ostatnio działo. Po pierwsze jestem już mieszkanką Mokotowa, co mnie ogromnie cieszy, ale przeprowadzka była sporym przedsięwzięciem logistycznym. Po drugie część weekendu spędziłam w Gdańsku i Sopocie, co mogli zauważyć ci z Was, którzy śledzą Frobloga na Facebooku. Pomiędzy pierwszym wydarzeniem a drugim, zdążyłam w sobotę porą poranną sprawdzić menu w A nóż. Zapraszam na na fanpage, Twitter i Instagram Frobloga. Zachęcam też do prenumerowania newslettera Frobloga. Co tydzień w piątek wysyłam podsumowanie moich relacji. Wystarczy podać swój adres e-mailowy tutaj: Email *

Winosfera

„Przyszedłem na rozmowę kwalifikacyjną i zapytałem, kiedy miałbym zacząć, dowiedziałem się, że jak tylko skończą remont. Patrząc na surowe cegły i szare ściany, pomyślałem, że to nie tak szybko” – mówi do nas pan kelner. Surowe wnętrza, nierówne cegły i szare ściany pozostały jednak elementem charakterystycznym wystroju miejsca otwartego zaledwie dwa tygodnie temu. Taka jest Winosfera – nowa restauracja i winiarnia w Warszawie, zrobiona z niesamowitym rozmachem. Zapraszam na na fanpage, Twitter i Instagram Frobloga. Zachęcam też do prenumerowania newslettera Frobloga. Co tydzień w piątek wysyłam podsumowanie moich relacji. Wystarczy podać swój adres e-mailowy tutaj: Email *

Bistro No.5

Piątka w nazwie Bistro No.5 została wybrana jako symbol szczęścia. Miejsce to według deklaracji właścicieli mają tworzyć ludzie, którzy do bistro przychodzą i wciąż tu wracają. Ja przyszłam głodna w niedzielę. Szukając pomysłu na obiad, wybrałam Bistro No.5, bo ładnie wygląda na zdjęciach, ma dość proste acz niebanalne menu i obiecuje przyjemną i niezobowiązującą atmosferę. Zapraszam na na fanpage, Twitter i Instagram Frobloga. Zachęcam też do prenumerowania newslettera Frobloga. Co tydzień w piątek wysyłam podsumowanie moich relacji. Wystarczy podać swój adres e-mailowy tutaj: Email *

Flaming & Co

Weszłam do Flaminga w niedzielę rano z bolącą głową. Padał deszcz, było szaro, zimno i strasznie listopadowo. Ten ból głowy zawdzięczałam raczej niskiemu ciśnieniu niż imprezom dnia poprzedniego, miałam więc poczucie cierpienia niezasłużonego. Wchodzę do środka i przede wszystkim dziwi mnie duża liczba gości wewnątrz. Siadam przy stoliku i z trudnością zagłębiam się w lekturę karty śniadaniowej.

Kura Domowa

Z wszystkich miejsc, które były czynne w dniu 1. Listopada, na kolację wybrałam Kurę Domową. Przyciągała mnie najbardziej. Pisałam już, że przy okazji prasowej premiery filmu „Tam, gdzie rosną grzyby” i związanego z nią grzybobrania i późniejszego gotowania zebranych grzybów, trafiłam do Kury, udało mi się nawet zjeść przekąski. Smak i samo miejsce były tak interesujące, że obiecałam sobie powrót.

Fusion w hotelu Westin

Jadanie w restauracjach hotelowych nie zdarza mi się zbyt często. Nie wiem, czy to z powodu powszechnej opinii (często krzywdzącej zresztą), że zwykle w hotelu nie powinno się jadać, czy po prostu dlatego, że niewiele mnie do tych miejsc przyciąga. Zdarzyło mi się jednak w kilkuletniej historii Frobloga opisać cztery wizyty w warszawskich restauracjach hotelowych. Pisałam o brunchu w Sheratonie, czwartkowym Fish Fusion w Westin i dwukrotnej wizycie w La Rotisserie w Le Regina. Wszystkie bardzo udane.

Brasserie Warszawska

Pierwsza moja wizyta w Brasserie Warszawska miała miejsce tuż po otwarciu. Jako jeden z blogerów zostałam zaproszona na lunch z okazji otwarcia. Właściciel Brasserie, Daniel Pawełek, znany wszystkim wcześniej z Butchery&Wine, opowiadał o swoim nowym miejscu. Mieliśmy też okazję poznać szefa kuchni. W poniedziałkowy wieczór wróciłam do Brasserie. Spodziewałam się dość pustego miejsca, w którym spokojnie będzie można porozmawiać. Jakież było moje zdziwienie, kiedy okazało się, że Brasserie tętni życiem do późnych godzin wieczornych, nawet w poniedziałek, dzień tygodnia najmniej skłaniający do socjalizowania się.