Wpisy otagowane: kalmary

Cuatro Caminos

Powiedzmy to otwarcie – to miejsce jest dziwne. Hiszpańskie, co należy docenić już za sam fakt, bo niewiele jest na mapie takich  miejsc w Warszawie, a hiszpańskich serwujących dobrą kuchnię jeszcze mniej. Rubaszne – poprzez osobę właściciela, który wydaje się być osobą dość mocno żyjącą w swoim świecie i niekoniecznie przestrzegającą reguł świata zewnętrznego. Kameralne – bo maleńkie i potrafi być bardzo obłożone, stąd warto zawsze wcześniej zarezerwować stolik. Nowakowi się podobało bardzo. A ja powinnam chyba otworzyć kategorię „W kontrze do Nowaka”, bo moim zdaniem nie sposób nie zauważyć tu niedociągnięć. Zapraszam na na fanpage, Twitter i Instagram Frobloga. Zachęcam też do prenumerowania newslettera Frobloga. Co tydzień w piątek wysyłam podsumowanie moich relacji. Wystarczy podać swój adres e-mailowy tutaj: Email *

Restauracja La Iberica

Z dużą obawą wybrałam się ponownie do La Iberica. Pierwszą wizytę wspominam bardzo dobrze. Wszystko było na najwyższym poziomie, jedzenie znakomite, atmosfera świetna, prawdziwy kawałek Hiszpanii na końcu Warszawy. No ale w międzyczasie La Iberica została Knajpą Roku, a po totalnym zjeździe w dół Restauracji R20, wywnioskowałam, że sukces nie sprzyja trzymaniu wysokiego poziomu. Zapraszam na na fanpage, Twitter i Instagram Frobloga. Zachęcam też do prenumerowania newslettera Frobloga. Co tydzień w piątek wysyłam podsumowanie moich relacji. Wystarczy podać swój adres e-mailowy tutaj: Email *

La Iberica

Nie obawiajcie się czytelnicy mojego bloga. Jeśli mnie tu nie ma przez jakiś czas, jestem bardzo zajęta zbieraniem wrażeń, które potem tutaj opiszę. Wszak idea tego bloga nie polega na siedzeniu w domu i pisaniu, a wręcz przeciwnie, na degustowaniu, testowaniu, oglądaniu, odczuwaniu, słuchaniu, itd. Na to wszystko trzeba mieć trochę czasu. Na dzisiaj mam co pisać, a faktycznie nie było mnie chwilę. Zapraszam na na fanpage, Twitter i Instagram Frobloga. Zachęcam też do prenumerowania newslettera Frobloga. Co tydzień w piątek wysyłam podsumowanie moich relacji. Wystarczy podać swój adres e-mailowy tutaj: Email *

Restauracja Portucale

Od dawna uważam, że kuchnia iberyjska są w Warszawie niedoreprezentowane. Od czasu zamknięcia słynnej hiszpańskiej Casa Valdemar, nie ma miejsca, które równie dobrze karmiłoby w tym stylu. Przyszła pora na sprawdzenie portugalskiej restauracji Portucale, która niedawno zmieniła swoją lokalizację na bardzo bliskie okolice Warszawianki. Zapraszam na na fanpage, Twitter i Instagram Frobloga. Zachęcam też do prenumerowania newslettera Frobloga. Co tydzień w piątek wysyłam podsumowanie moich relacji. Wystarczy podać swój adres e-mailowy tutaj: Email *

Tawerna Patris

Ech, jakie dobre żarcie! To zupełnie niesamowite, bo miejsce jest kompletnie niepopularne, na Wale Miedzeszyńskim – ode mnie to naprawdę kawał drogi. Do tego owiane nieciekawą sławą poprzedniej restauracji, na parkingu której „zabito ministra”. To było kilka lat temu, jednak każdy taksówkarz powtarza to jak mantrę. Tym większe było moje zdziwienie. To nie jest miejsce ekskluzywne. To zwykła grecka tawerna, z absolutnie przepysznym greckim jedzeniem. Zaczęliśmy od wyboru ciepłych przekąsek greckich, żeby mieć przekrój możliwości. Były więc rożki z ciasta francuskiego z fetą i szpinakiem, smażone kalmary, kotlety mielone, feta z pieczoną papryką, liście winogron z ryżem i obowiązkowe tzatziki. Wszystko pyszne. Drugie danie wybrałam spoza karty, po poleceniu kelnera. Polędwiczki wieprzowe z pomidorami, bakłażanem i ziemniakami z pieca z Tzatzikami. Kocham bakłażany, muszę to przyznać, muszę też przyznać, że nie umiem ich sama zrobić. Tym bardziej doceniam takie jak te – świetnie przyrządzone. Nie spodziewałam się jednak, że ilość mnie przewyższy, że nie dam rady. Zwykle polędwica wieprzowa, to cięte w poprzek kawałki, tutaj mamy do czynienia z dwoma wielkimi kawałami polędwicy. Całość jest …

San Lorenzo na szybkiej kolacji

To nie moja pierwsza wizyta w San Lorenzo. Poprzednio byłam pod wrażeniem elegancji, piękna podawanych potraw i cen. Teraz jestem już praktycznie tylko pod wrażeniem cen. Od razu dodam, w lokalu kilka stolików było zajętych, co mnie w sumie zdziwiło, dlatego, że ja nie mam ochoty tam wracać. Zapraszam na na fanpage, Twitter i Instagram Frobloga. Zachęcam też do prenumerowania newslettera Frobloga. Co tydzień w piątek wysyłam podsumowanie moich relacji. Wystarczy podać swój adres e-mailowy tutaj: Email *

Tandoor Palace

Od pewnego czasu chodziło za mną coś w klimatach indyjskich. Mam wrażenie, że Warszawa jest bardzo uboga w taki miejsca. Oczywiście zawsze pytanie brzmi – w porównaniu z czym. W porównaniu z Londynem na pewno. Tam, po pracy chodzi się na tzw. „curry” czyli właśnie indyjskie danie. U nas miejsc oferujących kuchnię indyjską jest mało, ale jeśli już są, możecie być pewni, że pełno tam obcokrajowców. Tak właśnie jest w Tandoor Palace. Zapraszam na na fanpage, Twitter i Instagram Frobloga. Zachęcam też do prenumerowania newslettera Frobloga. Co tydzień w piątek wysyłam podsumowanie moich relacji. Wystarczy podać swój adres e-mailowy tutaj: Email *

Restauracja La Cantina

La Cantina zrobiła na nas fatalne pierwsze wrażenie. Po nim, właściwie byliśmy już w 100% przekonani, że miejsce jest nastawione na turystów – czyli jednorazowe wizyty, na których można dużo zarobić, a nie trzeba się bardzo starać. Powitała nas bowiem kelnerka, która „jest nowa i właśnie się uczy”. Doszło więc do małej sceny przy zamawianiu starterów – spytana, czy kalmary są panierowane, zrobiła minę sugerującą, że nie może tego wiedzieć i oddaliła się po szefa sali. Chyba szefa sali. W każdym razie osobę pochodzenia zagranicznego, która ma poważne problemy ze zrozumieniem polskiego. Utknęliśmy zatem w rozważaniu, czy kalmary są panierowane z nową kelnerką i nie rozumiejącym szefem sali. Po kilku minutach donikąd nie prowadzącej rozmowy, zasugerowałam zapytanie kucharza. Wróciła z informacją, że wprawdzie są panierowane, ale mogą nie być. Zamówiliśmy zatem grillowane kalmary i ośmiorniczki na sałacie z sosem tatarskim. Zapraszam na na fanpage, Twitter i Instagram Frobloga. Zachęcam też do prenumerowania newslettera Frobloga. Co tydzień w piątek wysyłam podsumowanie moich relacji. Wystarczy podać swój adres e-mailowy tutaj: Email *

Nesebar

Nesebar obrósł już historią. Wygrał konkurs publiczności na Knajpę Roku 2008 w Gazecie Wyborczej. Potem, przez wiele tygodni był okupowany przez tłumy czytelników Wyborczej, którzy postanowili sprawdzić, czy Gazeta się myli. W każdym razie nie sposób było przez kilka tygodni się do Nesebaru dostać. Telefony albo nie odpowiadały w ogóle albo informowano, że rezerwacji na wieczór nie da się zrobić. Zapraszam na na fanpage, Twitter i Instagram Frobloga. Zachęcam też do prenumerowania newslettera Frobloga. Co tydzień w piątek wysyłam podsumowanie moich relacji. Wystarczy podać swój adres e-mailowy tutaj: Email *

River Cafe

Do „River Cafe” trafiliśmy po poleceniu Macieja Nowaka w stołecznej Wyborczej. Swoją drogą, to dość ciekawe. Gdyby takie stateczki z jedzeniem stały przycumowane do brzegów portów śródziemnomorskich, czy nawet ustawione na rzekach w Amsterdamie, Kopenhadze i innych europejskich stolicach, byłoby w nich mnóstwo ludzi. Turyści kłębiliby się ze wszystkich stron. Każdy chciałby tam jeść, a przynajmniej spróbować. Dlaczego statek na Wiśle nie robi na nas takiego wrażenia? Być może fakt, że Wisła nie kojarzy nam się z rybami, jest jakąś odpowiedzią. Zapraszam na na fanpage, Twitter i Instagram Frobloga. Zachęcam też do prenumerowania newslettera Frobloga. Co tydzień w piątek wysyłam podsumowanie moich relacji. Wystarczy podać swój adres e-mailowy tutaj: Email *