La Cantina zrobiła na nas fatalne pierwsze wrażenie. Po nim, właściwie byliśmy już w 100% przekonani, że miejsce jest nastawione na turystów – czyli jednorazowe wizyty, na których można dużo zarobić, a nie trzeba się bardzo starać. Powitała nas bowiem kelnerka, która „jest nowa i właśnie się uczy”. Doszło więc do małej sceny przy zamawianiu starterów – spytana, czy kalmary są panierowane, zrobiła minę sugerującą, że nie może tego wiedzieć i oddaliła się po szefa sali. Chyba szefa sali. W każdym razie osobę pochodzenia zagranicznego, która ma poważne problemy ze zrozumieniem polskiego. Utknęliśmy zatem w rozważaniu, czy kalmary są panierowane z nową kelnerką i nie rozumiejącym szefem sali. Po kilku minutach donikąd nie prowadzącej rozmowy, zasugerowałam zapytanie kucharza. Wróciła z informacją, że wprawdzie są panierowane, ale mogą nie być. Zamówiliśmy zatem grillowane kalmary i ośmiorniczki na sałacie z sosem tatarskim. Zapraszam na na fanpage, Twitter i Instagram Frobloga. Zachęcam też do prenumerowania newslettera Frobloga. Co tydzień w piątek wysyłam podsumowanie moich relacji. Wystarczy podać swój adres e-mailowy tutaj: Email *