Miesiąc: marzec 2012

Urszula Dudziak: Wyśpiewam Wam wszystko

Przeczytałam tę książkę w poprzedni weekend. Połknęłam w 3 dni zarywając noce. Nie mogłam się oderwać. Jest genialnie napisana. Dokładnie tak, jakby mówiła Urszula Dudziak. Jeśli kiedykolwiek ją słyszeliście, jak emocjonalnie, szybko i energicznie mówi, będziecie ją słyszeć również przechodząc przez kolejne frazy tej książki. Choć od przeczytania ostatniej strony minął dopiero tydzień, już tęsknię do tego świata i bardzo chciałabym czytać kolejne części. To się pewnie nie wydarzy tak szybko. Lekkość, z jaką prowadzona jest narracja i jednoczesna, równoległa mądra treść, którą ze sobą niesie, jest uzależniającym połączeniem.

La Fromagerie

Budynek Starej Fabryki Koronek to zupełnie magiczne miejsce. Jakby wyrwane z kontekstu mieszczących się tuż obok Powązek i dość nieładnej Burakowskiej. Przepięknie zagospodarowane przez Wine Bar Mielżyńskiego i jeszcze kilka jeszcze miejsc. Do tej pory bywałam tutaj tylko w Mielżyńskim, zwykle było już po zmroku. Tym razem wybrałam się w pięknym słońcu – niezapomniane wrażenia.

Delikatesy Esencja 2012

Od czasu do czasu chodzę sobie po znanych mi już miejscach i sprawdzam. Jak tam jest, czy wszystko dobrze, czy nic się nie zmieniło, jak sobie radzą i czy trzymają poziom. Jednak do Delikatesów Esencja wróciłam z zupełnie innego powodu. Jedząc ostatnio jakiś deser, przypomniał mi o jedynym, niepowtarzalnym i ewidentnie uzależniającym Musie Czekoladowym z Delikatesów. Wyrok zapadł – kolacja w Delikatesach.

Po drodze do Madison

Trudno się pozbyć porównań z filmem “Co się wydarzyło w Madison County” z genialną Meryl Streep i równie świetnym Clintem Eastwoodem. Historia oparta jest o tą samą powieść Roberta Jamesa Wallera i choć w teatrze pokazać można o wiele mniej niż w konie, sztuka zadziwiająco dobrze się broni. Duże brawa dla reżysera – Grzegorza Warchoła.

Wrzenie Świata

Wrzenie świata to „pierwsza reporterska księgarnia stolicy” umiejscowiona równolegle do Nowego Światu – na ulicy Gałczyńskiego. Miejsce należy do Instytutu Reportażu, stworzonego przez Mariusza Szczygła, Wojciecha Tochmana, Pawła Goźlińskiego. W księgarni przeważa literatura faktu. Można przy jej lekturze napić się kawy, herbaty i zjeść coś drobnego. Ja wpadłam w sobotnie przedpołudnie – czyli w mojej ulubionej porze tygodnia.

Restauracja Paros

Trzeba przyznać, że wygląd Paros robi wrażenie. Miejsce świetnie się prezentuje. Widać, że właściciele przywiązują dużą wagę do wystroju. Restauracja jest siostrą El Greco i choć obydwa miejsca różnią się od siebie istotnie, łączy je z pewnością dbałość o estetyczną stronę miejsca.

Róża

Smarzowskiego znam już z kilku filmów. Znam styl, znam sposób kręcenia, wiem mniej więcej, czego się spodziewać. Rozumiem, jaki może to być film i idę z odpowiednim nastawieniem do kina. Wiem, że w słabszy dzień jego kino może dopić. Poszłam na Różę z przekonaniem, że chcę ten film zobaczyć, bo to z pewnością dobre kino.

Enoteka Polska

Dawno mnie tu nie było, ale przyszedł taki wieczór, że chciałam się umówić na wino z koleżanką gdzieś w centrum. Wbrew pozorom Warszawa wcale nie obfituje w tak dużą liczbę wine barów, jakby się mogło wydawać. Enotekę pamiętałam jako miejsce serwujące bardzo dobre wina i dość przyzwoite, choć nie wybitne jedzenie.

Hugo i jego wynalazek

Szanowny Panie Matrinie Scorsese – reżyserze i współproducencie filmu Hugo, szanowna Pani Thelmo Schoonmaker – Montażystko filmu Hugo, wielce szanowni Panowie i Panie Producenci i Producentki filmu Hugo, mam do Was gorącą prośbę – zastanówcie się następnym razem, ile maksymalnie może trwać film, szczególnie film dla dzieci. Hugo trwa 127 minut. W tym czasie, połowa małoletniej widowni, wraz z którą oglądałam ten film, musiała przynajmniej raz wyjść zakłócając istotnie odbiór reszcie obecnych na sali kinowej. Ja wiem, że dzieła Pana Scorsese trudno się tnie, ale na Boga, odrobinę szacunku dla widza, błagam! Weźcie przykład z Woody’ego Allena – raz do roku dobry film, nigdy dłuższy niż półtorej godziny.

Brunch w sto900

Dużo się ostatnio mówiło o tym miejscu, właściwie mówili o nim wszyscy. sto900 wystartowało i to od razu z ofertą brunchu, szczególnie popularnego – jak się domyślam – w weekendy. Trafiłam tu z nawigacją i przyglądałam się kilkakrotnie miejscu od zewnątrz – nie jest to ekspozycja łatwa do rozpoznania, praktycznie wygląda jak parter jakiegoś budynku. Dopiero wejście przez bramę i drzwi w stylu mocno artystycznym sugerują, że to tutaj właśnie znajduje się sto900.