Sprawdzam Kuchenne Rewolucje Magdy Gessler
Jak wiecie Froblog jest na wakacjach. Dziś postanowiłam sprawdzić Kuchenne Rewolucje Magdy Gessler przeprowadzone w usteckiej Restauracji Syrenka.
Jak wiecie Froblog jest na wakacjach. Dziś postanowiłam sprawdzić Kuchenne Rewolucje Magdy Gessler przeprowadzone w usteckiej Restauracji Syrenka.
Negatywne wrażenia z restauracji pojawiają się w moich opisach rzadziej. W żadnym wypadku ich nie unikach, nawet często o miejscach, które dobrze oceniam, piszę otwarcie, co mi się nie podobało. Jednak, kiedy restauracja jest całkowicie beznadziejna, a jedzenie okropne … często nie mam sił i ochoty wracać do tego myślą, odczuwam wstręt do powrotu tam, nawet w myślach. Nie chcę też budzić obrzydzenia w czytelnikach Frobloga. Ale ten blog ma również funkcję ostrzegawczą. Dlatego mobilizuję się i dziś Was ostrzegam.
Kawiarnia Leniviec na Poznańskiej obchodziła niedawno swoje pierwsze urodziny. Czas biegnie niesamowicie szybko, wydawało mi się ciągle, że Leniviec to nowe miejsce, a to już całkiem dojrzała knajpka. Z okazji urodzin w poprzedni weekend Leniviec serwował włoski bufet śniadaniowy. Wybrałam się z radością uczcić jubilata.
Usiadłam dziś na plaży w pięknym słońcu, choć wiało i piasek wdrapywał się dokładnie wszędzie. Z uśmiechem otworzyłam książkę na dziś. To autobiografia Marka Niedźwieckiego „Nie wierzę w życie pozaradiowe”.
Zauważyłam taką zależność – jeśli mówię znajomym, że czytam książkę Ruth Reichl – nie wiedzą o kim mówię, jeśli natomiast dodaję, że chodzi o recenzentkę kulinarną, która przebierała się, żeby pisać obiektywne recenzje, kojarzą natychmiast.
Wybieramy się do tego miejsca w sobotni wieczór, bardzo lubimy hiszpańskie restauracje i ciągle odczuwamy niedosyt tej kuchni w Warszawie. Wprawdzie zaczyna się pojawiać coraz więcej restauracji hiszpańskich, ale przy ogromnej różnorodności tej kuchni, jeszcze sporo wody upłynie, zanim będzie można stwierdzić, że wystarczy.
Do Secret Life Cafe umawiamy się razem z Minta Eats na poranne sobotnie śniadanie. Chwilę mi zajmuje odszukanie tego miejsca, gdyż Żoliborz jest dla mnie ciągle dużą zagadką, ale kiedy już trafiam na miejsce, jestem pod dużym wrażeniem.
We Wrzeniu byłam kiedyś już na weekendowym śniadaniu, ale wtedy nie było tu jeszcze bufetów. Niedawno i to miejsce dołączyło do znakomitego grona knajpek, które w weekend serwują bufety typu „jedz ile chcesz”.
Shabu Shabu Gorące Kociołki to pierwszy lokal typu hot pot w Warszawie. Hot pot polega na tym, że goście wybierają sobie rodzaj bulionu, dodatki, a potem całość gotują sami w zamontowanych w stolikach kociołkach. Na tych samych kociołkach można też ugotować sobie na parze dim-sumy. Całość jest bardzo smaczna i niedroga.
Kiedy było jeszcze ciepło, a ciepło przecież było jeszcze w zeszłym tygodniu, udało mi się spędzić wieczór nie tylko w miłym towarzystwie, ale także w pięknym ogródku. Jung&Lecker to mały sklep z winem i wine bar w centrum Warszawy. Poza pysznymi winami i bardzo dobrą, ciekawą kuchnią, miejsce wyróżnia się właśnie zjawiskowej urody ogródkiem, w którym wieczorami tworzy się niesamowity, zupełnie nie-warszawski klimat.