Autor: Froblog

Delikatesy 13

O restauracji Concept 13, ulokowanej na ostatnim piętrze domu handlowego Vitkac przy Brackiej, pisałam już dwukrotnie (do przeczytania tu i tu). Lunch w tej lokalizacji jest pyszny i w bardzo dobrej cenie. Piętro niżej mieszczą się Delikatesy 13. Można tu oczywiście zrobić zakupy bardzo dobrych produktów z ekskluzywnymi serami, oliwami, wędlinami i winami na czele, ale można też wpaść na sobotnie śniadanie. Do 12tej. Zapraszam na na fanpage, Twitter i Instagram Frobloga. Zachęcam też do prenumerowania newslettera Frobloga. Co tydzień w piątek wysyłam podsumowanie moich relacji. Wystarczy podać swój adres e-mailowy tutaj: Email *

Chleb Sklep

Chleb Sklep to nowa piekarnia na Puławskiej. Odwiedzam ją trzy dni po otwarciu. Można kupić chleb, bagietkę, bułkę i inne rodzaje pieczywa. Można też przysiąść na chwilę, zjeść kanapkę, napić się kawy. Można też zrobić jedno i drugie. A skoro tak, to postanawiam przekąsić coś na śniadanie i jednocześnie kupić chleb na wynos. Zapraszam na na fanpage, Twitter i Instagram Frobloga. Zachęcam też do prenumerowania newslettera Frobloga. Co tydzień w piątek wysyłam podsumowanie moich relacji. Wystarczy podać swój adres e-mailowy tutaj: Email *

Operacja ARGO

Operacja ARGO

Z opóźnieniem, ale wybrałam się w końcu na Operację ARGO. Teraz żałuję, że tak późno. Jedyne, co mnie powstrzymywało to Ben Affleck, do którego od lat nie potrafię się przekonać. Nie wierzę mu do końca, nie mam do niego zaufania, że jego filmy są dobre. Operacja ARGO jest jednak kolejnym argumentem po stronie Afflecka, paradoksalnie raczej reżysera niż aktora. Dodam, że mocnym argumentem. To takie kino, które ma absolutnie wszystkie składowe kina świetnego.   Zapraszam na na fanpage, Twitter i Instagram Frobloga. Zachęcam też do prenumerowania newslettera Frobloga. Co tydzień w piątek wysyłam podsumowanie moich relacji. Wystarczy podać swój adres e-mailowy tutaj: Email *

Restauracja witariańska Surya

Po świątecznym przejedzeniu poczułam nieodpartą ochotę zjedzenia czegoś zupełnie innego, zdrowego, naturalnego, bezmięsnego. Pech chciał, że trafiło na niedzielę. Powiem Wam, że wegetarianie w tym mieście nie mają łatwego życia, a w niedzielę ich życie jest jeszcze trudniejsze. Wyznający weganizm czy witarianizm mają jeszcze trudniej. Po dłuższej chwili, trafiłam na trop. Restauracja witariańska Surya. Brzmiało, jak coś, co jestem w stanie zjeść. Zapraszam na na fanpage, Twitter i Instagram Frobloga. Zachęcam też do prenumerowania newslettera Frobloga. Co tydzień w piątek wysyłam podsumowanie moich relacji. Wystarczy podać swój adres e-mailowy tutaj: Email *

Życie Pi

Wybrałam się na film Życie Pi, bo Ang Lee ma doświadczenie wykorzystywaniu takich sobie książek do robienia znakomitych filmów. Podobnie było z Brokeback Mountain, gdzie z krótkiego klimatycznego opowiadania zrobił wstrząsające i wzruszające dzieło. Książki „Życie Pi” nie znosiłam. Przeczytałam starannie, od początku do końca bez dłuższych przerw, w skupieniu. Przebrnęłam przez wszystkie męczące fragmenty zmagania się z żywiołem na Oceanie licząc na interesującą puentę. Zakończenie wyprowadziło mnie z równowagi. Zamiast doznać olśnienia, jak sporo innych czytelników zachwycających się książką Martela, poczułam, że autor ze mnie zadrwił. Nie wyjaśnię Wam dlaczego, jeśli bowiem nie znacie tej historii, opowiedziałabym Wam za dużo. Zapraszam na na fanpage, Twitter i Instagram Frobloga. Zachęcam też do prenumerowania newslettera Frobloga. Co tydzień w piątek wysyłam podsumowanie moich relacji. Wystarczy podać swój adres e-mailowy tutaj: Email *

Casa Pablo

Moja pierwsza wizyta w Casa Pablo miała miejsce zaledwie kilkanaście dni po otwarciu. Wyszłam wtedy z wrażeniem niedosytu. Czułam, że to miejsce ma ogromny potencjał, a jednak nie rzuciło mnie na kolana, nie zachwyciło tak, jak się tego spodziewałam. Nie wiedziałam, czy problem tkwił w moich zbyt wysoko ustawionych oczekiwaniach, czy w złych wyborach menu. Tak, czy owak, postanowiłam wrócić. Zapraszam na na fanpage, Twitter i Instagram Frobloga. Zachęcam też do prenumerowania newslettera Frobloga. Co tydzień w piątek wysyłam podsumowanie moich relacji. Wystarczy podać swój adres e-mailowy tutaj: Email *

Knajpa Roku Frobloga

Przetrzymałam tę informację, ale to nie dlatego, że chciałam budować napięcie. Jak widać, doszło na Froblogu do pewnych zmian. Oto jestem pod nowym, jedynie słusznym adresem www.froblog.pl w nowym layoucie i na nowej platformie. Zapiszcie, zmieńcie ustawienia, RSSy, feedy i inne. Pora była najwyższa wyprowadzić się z bloxa. O werdykcie powiem tak, rwałam znowu włosy z głowy zastanawiając się nad tą decyzją i dłużej już nie mogę, bo to się źle dla mnie skończy. Jak łatwo jest wybrać trzy ulubione miejsca i jak ogromnie trudno spośród nich wybrać potem jedno. Ale jest. Decyzja podjęta. Klamka zapadła. Zapraszam na na fanpage, Twitter i Instagram Frobloga. Zachęcam też do prenumerowania newslettera Frobloga. Co tydzień w piątek wysyłam podsumowanie moich relacji. Wystarczy podać swój adres e-mailowy tutaj: Email *

Knajpa Roku Frobloga

Podobnie jak w roku poprzednim pokusiłam się o małe podsumowanie. Do przystawek, dań głównych i deserów kwartału jeszcze dojdziemy, ale dziś pora na nominacje do tytułu Knajpa Roku Frobloga. W zeszłym roku, jak być może pamiętacie, nominowałam Delizię, Opasły Tom PIW i Magiel Cafe. Knajpą Roku Frobloga został Magiel Cafe. W tym roku, do kryterium wyboru dorzucam jeszcze jedno – knajpa nie mogła być nominowana do Knajpy Roku Frobloga w roku poprzednim. Głównie dlatego, że nie przestałam intensywnie bywać w powyższych miejscach, zwłaszcza w Opasłym. Nie chciałam się jednak powtarzać. Zapraszam na na fanpage, Twitter i Instagram Frobloga. Zachęcam też do prenumerowania newslettera Frobloga. Co tydzień w piątek wysyłam podsumowanie moich relacji. Wystarczy podać swój adres e-mailowy tutaj: Email *

Soul Kitchen

Wczoraj od rana towarzyszyły mi radosne amerykańskie świąteczne standardy. Takie z dzwoneczkami, aksamitnymi głosami wokalistów, eleganckimi chórkami i smyczkami. Cud miód. Są tylko dwa weekendy w roku, kiedy akceptuję taką muzykę, to jeden z nich (ten drugi będzie za tydzień). Wprowadziła mnie w tak genialny humor, że ani zakupy w tłumach, ani agresja tychże tłumów nie zrobiły na mnie najmniejszego wrażenia. Chciałam ten dzień zakończyć dobrze. Postawiłam więc na pewniaka Soul Kitchen, a konkretnie grudniowa karta, której jeszcze nie miałam okazji kosztować.