Autor: Froblog

Anthony Bourdain „O, kuchnia! Kill Grill 3”

W Święta udało mi się w spokoju i skupieniu przeczytać trzecią książkę Bourdaina. Mam wrażenie, że rozwijamy się równolegle. Gdybym kilka lat temu zaczynała od tego tomu, pewnie odłożyłabym go w połowie, optymistycznie licząc. Z drugiej strony, gdybym dziś zabierała się za część pierwszą, pewnie znudziłby mnie totalnie, no … może nie totalnie, ale w dużym stopniu. Z kolejnymi książkami Bourdaina czuję jednak, jak autor się rozwija, a ponieważ pogłębia się także moja wiedza, mamy idealne zgranie czasowe. Kilka powodów, dla których uważam, że warto przeczytać tę książkę podrzucam poniżej.

Służące

Miałam z tym filmem spore przygody. Dwukrotnie pożyczałam DVD, obydwie płyty się nie uruchomiły. Pytałam zdziwiona, w czym rzecz, dowiedziałam się, że czasami płyty DVD są niekompatybilne z odtwarzaczami DVD. Wreszcie kupiłam swój egzemplarz. Jakież było moje zdziwienie, kiedy i jego nie mogłam odtworzyć. Przeleżał kilka tygodni na półce i w końcu, któregoś dnia … najzwyczajniej w świecie ruszył. Wnioskuję z tego, że „The Help” to nie jest film, który oglądać można kiedy się chce. To jest film, który można oglądać tylko wtedy, kiedy Wam na to pozwoli.

Joseph’s Wine and Food

Dużo czasu upłynęło od kiedy rozważałam pierwszą wizytę w Joseph’s Wine and Food. Przyznaję, że miałam lekkie obawy. O wysokich cenach w tym miejscu mówili wszyscy, o jakości dań … jakby mniej. Miałam wrażenie, że może to być jedno z tych krótkoterminowych miejsc, gdzie windują ceny i obliczają inwestycję w lokal na szybki czas zwrotu, a potem, po chwilowej modzie, zamykają i tyle. Ostatecznie jednak podjęłam próbę.

U Fukiera

Moja przyjaciółka Kasia ma dar wygrywania konkursów. Ze wszystkich darów, jakie w życiu widziałam, ten jest zdecydowanie najciekawszy. Kilka lat temu wygrała przepiękny zestaw garnków Tefala. Ponieważ ogromnie mi się spodobały, kilka tygodni później wygrała również jeden komplet dla mnie. Tym razem Kasia postanowiła wziąć udział w konkursie czekolady Lindt. Należało opisać czekoladę, którą chciałoby się zjeść. Nie muszę dodawać, że pozostali uczestnicy byli bez szans? Czekolada z kwiatami jadalnymi, kawałeczkami fig, pomarańczy i limonki. To jest odpowiedź wygrywająca ten konkurs. Nagrodą zaś była kolacja dla 10 osób w restauracji Magdy Gessler „U Fukiera”.

Kosmos Kosmos

Jeśli kilkanaście blogerek kulinarnych wybiera miejsce na spotkanie, oczekiwania wobec tego miejsca są naprawdę na wysokim poziomie. Każda z propozycji omawiana jest mailowo, dyskusje trwają kilka tygodni. Wreszcie, im bliżej terminu, sytuacja zaczyna się precyzować. W końcu wiemy – wybór pada na nowe miejsce Kosmos Kosmos.

Goodyfoody

Goodyfoody prezentuje się jako koncept, nie jako restauracja. W ramach swojej działalności oferuje catering dla firm, dla osób prywatnych, a także knajpkę, która niedawno przeniosła się z lokalizacji centralnej na Ursynów. Strona Goodyfoody informuje, że „pomysł zrodził się z indywidualnej potrzeby dobrego odżywiania się i jednocześnie dzielenia się tą ideą z innymi”. Brzmi zachęcająco, wybieram się więc na lunch.