Gotujemy z winem Alzacji cz 5
Zespół blogerek z Tomkiem Jakubiakiem serwuje nam teraz Gicze cielęce duszone z gruszką, szalotką w białym winie i demiglas cielęcym podane z sałatką polane winegretem z orzechów laskowych i pomidorów
Zespół blogerek z Tomkiem Jakubiakiem serwuje nam teraz Gicze cielęce duszone z gruszką, szalotką w białym winie i demiglas cielęcym podane z sałatką polane winegretem z orzechów laskowych i pomidorów
Drugie danie przygotowane przez blogerki kulinarne tego dnia to Krewetki duszone w białym winie i pomidorach z domową tortillą kukurydzianą.
Będziemy do niego pić głównie rieslingi. Riesling jest oczywiście domeną Niemiec, ale jeśli szukamy drugiego miejsca, gdzie daje wielkie rezultaty to właśnie Alzacja. Ponownie jest to odmiana, która dobrze opowiada o miejscu, z którego pochodzi, dlatego daje świetne wina w Alzacji. Są one bardzo różnorodne pod względem odcieni mineralności.
Dziś ciąg dalszy eventu Gotujemy z winem Alzacji. Jesteśmy już po dwóch częściach, a na stoły dopiero teraz trafia pierwsza z przygotowanych przez zespół blogerek i Tomka Jakubiaka potraw – Grillowane muszle św. Jakuba podane na musie winno-jabłkowym z selerową solą. Daniu temu towarzyszyć będą Sylvanery.
Jakie to jest kino! I oby takiego było więcej. Świetnie napisany, skonstruowany, zrealizowany i zagrany film. A przecież bardzo w sumie kameralny, nie ma tu wielkich drogich scen, większość akcji odbywa się w budynku przy Wall Street. Jest jeden helikopter, który ląduje na dachu i dwa drogie samochody, ale nie ulegają wypadkom 🙂 Kto by pomyślał, że przy takim braku tradycyjnych „gadżetów” wspomagających kino akcji, ten film będzie trzymał w napięciu. A trzyma, i to jak!
Jeśli zaczynać rok – to tylko tak. Wizytą w restauracji L’ARC, jednym z miejsc otwartych w zeszłym roku. Kawałek prawdziwej Francji w Warszawie, do tego w bardzo przyzwoitych cenach.
Wystrój francuskiego bistro z homarium rozdzielającym dwie sale. Trochę to miejsce przypomina mi dobre początki R20, mam nadzieję, że przyszłość L’ARC będzie znacznie lepsza.
Rzadko chodzę oglądam filmy z wątkiem wojennym. Zwykle mnie przygnębia tak, że nie potrafię się potem pozbierać, dlatego omijam. Zrobiłam wyjątek dla „W ciemności” Agnieszki Holland, bo uważam, że to film obowiązkowy. Rzadko jakiekolwiek kino wywołuje u mnie takie emocje. Wierzcie mi, że miałam łzy w oczach jeszcze długo po wyjściu z sali kinowej i do teraz, kiedy patrzę na zdjęcia z filmu, nie mogę się powstrzymać. Zagrał na wszystkich nutach mojej wrażliwości, niezwykłe kino.
Podsumowując klasyfikacje win alzackich, mamy klasyfikację prostą AOP Alsace (Appellation d’Origine Protégée), wyżej stoją Alsace Grand Cru i dwie specjalnej klasyfikacje dla win słodkich – Vendanges Tardives (winogrona z późnego zbioru) oraz Sélections de Grains Nobles SGN (zaatakowane zostały przez szlachetną pleść – Botrytis cinerea). Vendanges Tardives są nieco mniej słodkie, SGN to bardzo słodkie nieśmiertelne wina.
Na dość niesamowity pomysł wpadli pod koniec zeszłego roku dystrybutorzy win alzackich w Polsce, koncern winny Sopexa i Monika Kucia, dziennikarka kulinarna. Zorganizowali warsztaty kulinarne „Gotujemy z winem z Alzacji” dla blogerów kulinarnych (ale tych, którzy naprawdę gotują). Wspólnemu gotowaniu z Tomkiem Jakubiakiem w roli koordynatora towarzyszyło kilkadziesiąt butelek wina rozlewanych przez someliera z Winkolekcji, a pogawędkę o winie, której obszerne fragmenty poniżej, prowadził nieoceniony Tomasz Prange-Barczyński, redaktor naczelny magazynu WINO.
Na „Szpiegu” byłam już jakiś czas temu, opis wisiał w zaległościach przez kilka tygodni i wreszcie dzisiaj, kiedy powoli zaczęłam podsumowywać rok poprzedni w kinie, doszłam do wniosku, że to jeden z lepszych obejrzanych przeze mnie filmów w zeszłym roku.
Najbardziej cenię „Szpiega” za prawdziwość. Z jakichś kompletnie hollywoodzkich powodów zdaje nam się od pewnego czasu, że życie agenta wywiadu przeładowane jest gadżetami, pięknymi kobietami, szybkim tempem i najdroższymi samochodami na świecie, które można sobie bezkarnie rozwalać na każdym rogu. Tak, to Bond, Święty i jeszcze pewnie kilku innych. I tak przylgnęło. „Szpieg” bezlitośnie tę wyimaginowaną rzeczywistość rozwiewa. Pokazuje prawdziwy obraz życia agentów wywiadu, ze zmarnowanym życiem osobistym, z niewielkimi w sumie pieniędzmi, zagubionych, manipulujących sobą nawzajem, mających problem z odróżnieniem przyjaciół od wrogów. Jedno jest wspólne – zagrożenie życia. Ten obraz jest porażający, ale z pewnością bardziej realny.
Udało mi się podsumować rok poprzedni kulinarnie, a teraz powiem głośno i wyraźnie na co czekam kulturalnie w tym roku, a przynajmniej na jego początku. Głównie zresztą czekam na to, czego dystrybutorzy nie pokazali nam w Polsce w roku ubiegłym. Pierwszy kwartał 2012 w kinie zapowiada się naprawdę imponująco. Oto moja 5 filmów na które najbardziej czekam: