Rok: 2011

Horrible Bosses – Szefowie wrogowie

Wakacje w kinie w Polsce to zupełnie inny rodzaj wakacji niż np. w USA. Tam, wykorzystuje się ten czas, kiedy ludzie mają trochę więcej czasu i nieco mniej zwracają uwagę na wydawane pieniądze, by wprowadzać jedną za drugą premierę kinową. U nas wakacje są martwe. Właściwie już od czerwca przestajemy mieć „na co” chodzić do kina. Lecą głównie filmy z dużym „bum bum” czyli wybuchami i strzelaniną, rysunkowe dla dzieci i ewentualnie od czasu do czasu jakaś upiornie głupia komedia romantyczna, której obejrzenie urągałoby nawet mnie – wielbicielce gatunku. Być może dlatego właśnie nie spodziewałam się niczego po filmie Horrible Bosses. Pozwólcie, że z powodów oczywistych zostanę przy oryginalnej wersji tytułu. Ustawiwszy swoje oczekiwania na zerowym poziomie, mogłam spokojnie pójść do kina na cokolwiek bez większej obawy przed rozczarowaniem. Toteż totalnie mnie zdziwiło, że się na tym filmie nieźle bawiłam, bo – szczerze mówiąc – już dawno się nie bawiłam dobrze w kinie. Bardzo dawno. Horrible Bosses to lekko głupawa, ale mega śmieszna komedia. Gwiazdy owszem występują, ale raczej w drugim planie, okazując tym samym …

Powrót Na Zielną

Już kiedyś tam byliśmy i pierwsze pozytywne opinie miały miejsce również na tym  blogu, jednak minął pewien czasi dobrze było sprawdzić, jak radzi sobie restauracja Na Zielnej. Zwłaszcza, że restauracja-poprzedniczka tego miejsca nie przetrwała. Wnętrza jak zwykle piękne, kuszą dodatkowe atrakcje w postaci delikatesów i niedzielnych zajęć z gotowania dla dzieci. Jak radzi sobie kuchnia? Testowaliśmy w niedzielę, co dla większości restauracji jest testem trudnym.   Zapraszam na na fanpage, Twitter i Instagram Frobloga. Zachęcam też do prenumerowania newslettera Frobloga. Co tydzień w piątek wysyłam podsumowanie moich relacji. Wystarczy podać swój adres e-mailowy tutaj: Email *

Cuatro Caminos

Powiedzmy to otwarcie – to miejsce jest dziwne. Hiszpańskie, co należy docenić już za sam fakt, bo niewiele jest na mapie takich  miejsc w Warszawie, a hiszpańskich serwujących dobrą kuchnię jeszcze mniej. Rubaszne – poprzez osobę właściciela, który wydaje się być osobą dość mocno żyjącą w swoim świecie i niekoniecznie przestrzegającą reguł świata zewnętrznego. Kameralne – bo maleńkie i potrafi być bardzo obłożone, stąd warto zawsze wcześniej zarezerwować stolik. Nowakowi się podobało bardzo. A ja powinnam chyba otworzyć kategorię „W kontrze do Nowaka”, bo moim zdaniem nie sposób nie zauważyć tu niedociągnięć. Zapraszam na na fanpage, Twitter i Instagram Frobloga. Zachęcam też do prenumerowania newslettera Frobloga. Co tydzień w piątek wysyłam podsumowanie moich relacji. Wystarczy podać swój adres e-mailowy tutaj: Email *

La Rotisserie

Paweł Oszczyk, szef kuchni restauracji La Rotisserie, mieszczącej się w przepięknych wnętrzach Hotelu La Regina na Nowym Mieście, to człowiek, którego Michel Moran podsumowuje mianem „Najlepszy kucharz w Polsce”. Jeśli jeden wybitny szef kuchni ma tak dobre zdanie o drugim, warto się temu przyjrzeć, przetestować, sprawdzić, takie wzajemne komplementy nie zdarzają się bowiem w tej branży zbyt często i ewidentnie trzeba na nie zasłużyć. Zapraszam na na fanpage, Twitter i Instagram Frobloga. Zachęcam też do prenumerowania newslettera Frobloga. Co tydzień w piątek wysyłam podsumowanie moich relacji. Wystarczy podać swój adres e-mailowy tutaj: Email *

Butchery and Wine

Od pewnego czasu wszyscy mówią o Butchery and Wine. Miejsce, które idzie pod prąd. W dobie powszechnie dość panującego wegetarianizmu, proponuje ofertę niezwykle mięsną. Trzeba przyznać, że wygląda to na hit. Żurawia oczywiście sprzyja modnym miejscom i w sumie sama nie wiem, czy miejsca modne powstają na Żurawiej, czy Żurawia czyni je miejscami modnymi – nie wiem i chyba tego dzisiaj nie rozstrzygnę. W każdym razie Butchery and Wine to miejsce bardzo popularne i dlatego, szczególnie w weekendy, należy raczej uprzedzić swoją obecność stosowną rezerwacją niż wybierać się tam w ciemno. Zapraszam na na fanpage, Twitter i Instagram Frobloga. Zachęcam też do prenumerowania newslettera Frobloga. Co tydzień w piątek wysyłam podsumowanie moich relacji. Wystarczy podać swój adres e-mailowy tutaj: Email *

Dozorca w Teatrze Narodowym

Oglądając „Dozorcę” Harolda Pintera, miałam w głowie tylko jedną myśl. Jak cudnie naturalny jest w swojej roli Janusz Gajos, z jaką łatwością wciela się w rolę tytułowego Dozorcy i jednocześnie, jak bardzo sztuczni na jego tle są Karol Pocheć i Oskar Hamerski (chwaliłam go kiedyś za „Kosmos” Gombrowicza). Fatalne recenzje otrzymał „Dozorca” w większości mediów podejmujących temat teatralny. Faktem jest, że komedią nazwać tego się nie da, jeśli taki był zamiar intera, wyszło zupełnie inaczej. Jest mnóstwo szeptów, głosów, dźwięków, dziwnych odgłosów, które nadają spektaklowi lekko metafizycznego wymiaru. Jednak całość jest ciągle czytelna – „Dozorca” to gra manipulacji, przeciągań struny, odzwierciedlenie podłości ludzkich, małych żenujących zagrań i wielkich świństw. Oglądanie Janusza Gajosa na scenie to zwykle niebywała przyjemnosć, tak jest i w tym przypadku. Choćby nie wiem, jak zła była sztuka, Gajos jest zawsze doskonały. Jego postać Dozorcy jest niezwykła w swojej zwykłości. Gajos podobnie jak Dozorca ma w soim repertuarze pełen wachlarz zachowań. Jest więc miły, usłużny, z wielką porcją przysłowiowej wazeliny, kiedy trzeba. Jest ohydny, odrażający, bezlitosny w ocenie i rasistowski w innych …

Bistro de Paris po dłuższej przerwie

Przyznaję, że dawno mnie tu nie było. Odwiedzałam intensywnie Michel’s Brasserie, czyli drugą odsłonę kulinarną najlepszego szefa kuchni w Warszawie, Michela Morana. Po ostatnich smutnych wydarzeniach, czyli zamknięciu Brasserie (swoją drogą, jak można było do tego dopuścić i jak to możliwe, że jakiś administrator jakiegoś budynku pozbawia nas jednego z najlepszych kulinarnych miejsc w Warszawie?), pora była wrócić i sprawdzić, co słychać. Pogoda była piękna, wieczór ciepły, pachniało latem, pozostaliśmy więc w ogródku. Zapraszam na na fanpage, Twitter i Instagram Frobloga. Zachęcam też do prenumerowania newslettera Frobloga. Co tydzień w piątek wysyłam podsumowanie moich relacji. Wystarczy podać swój adres e-mailowy tutaj: Email *

Berek czyli upiór w moherze

Berek czyli upiór w moherze autorstwa Mariusza Marcina Szczygielskiego to przedstawienie na deskach Teatru Kwadrat z Ewą Kasprzyk i Pawłem Małaszyńskim w rolach głównych. Ona jest satrszą panią z kategorii moherowych beretów, one gejem przeżywającym rozterki życiowe, obydwoje są nienawidzącymi się sąsiadami. Pewnego dnia jednak ona ma wypadek, leży unieruchomiona, on jej pomaga, bo jej córka niekoniecznie spieszy z ratunkiem. Są zdani na siebie. I zaczyna się historia. Sztuka jest polska, napisana przez polskiego autora, przywołuje więc do mnóstwo polskich i tylko polskich historyjek, klimatów i drobnych smaczków. Z jednej strony ma to swój urok i istotnie odróżnia się od chmary fars brytyjskich czy amerykańskich, ale z drugiej strony czasem przeraża rzeczywisością, która – choć wcale nie przerysowana, na taką właśnie wygląda. Jest śmiesznie. I to jest jej najmocniejszy element. Kasprzyk w swojej roli jest absolutnie genialna, jaki to jest niesamowity talent komediowy, wybitna, naprawdę. Małaszyński natomiast zaskakuje bardzo pozytywnie. Nie tylko podołał – co w moim przekonaniu oznacza, że bardzo się rozwinął aktorsko w ostatnich latach – ale przede wszystkim zagrał geja bez machania …

Delikatesy Esencja

Oczywiście, w poprzedniej Esencji Smaku bywałam. Jedną z moich wizyt opisałam tutaj i – z tego, co wiem – cieszyła się nawet zainteresowaniem właścicieli. Czas jakiś temu, Esencja przeniosła się na Marszałkowską 4, zmieniła lekko nazwę na Delikatesy Esencja, pora była więc sprawdzić, co zmieniło się poza adresem. No i czy dalej potrafią gotować 🙂 Zapraszam na na fanpage, Twitter i Instagram Frobloga. Zachęcam też do prenumerowania newslettera Frobloga. Co tydzień w piątek wysyłam podsumowanie moich relacji. Wystarczy podać swój adres e-mailowy tutaj: Email *

Opasły Tom PIW ponownie

Z przyjemnością wróciłam do Opasłego Tomu PIW celem weryfikacji. Lubię to czasem zrobić, lubię sprawdzić, jak po np. pół roku od pierwszych pozytywnych wrażeń, radzi sobie restauracja. Życie pokazuje, że mamy do czynienia z takimi porażkami jak R20, która to restauracja totalnie nie poradziła sobie z pierwszym sukcesem i takie wybitne przykłady jak Michel’s Brasserie, która do ostatnich swoich dni prezentowała jedynie najwyższy poziom podawanych dań i obsługi. Zapraszam na na fanpage, Twitter i Instagram Frobloga. Zachęcam też do prenumerowania newslettera Frobloga. Co tydzień w piątek wysyłam podsumowanie moich relacji. Wystarczy podać swój adres e-mailowy tutaj: Email *